Recenzja książki „Algorytm Ady”

Jeśli nie wiecie, kim była Augusta Ada King hrabina Lovelace, albo czujecie, że wasza wiedza jest zbyt powierzchowna, przeczytajcie ten wpis. Jeśli po lekturze wciąż czujecie niedosyt wiedzy na jej temat, przeczytajcie książkę „Algorytm Ady”.

Ale jak to wszystko się zaczęło? Książkę Jamesa Essingera (wydaną przez Melville House w 2014) przeczytałam w 2016 roku, gdy zaczynałam pisać post o Adzie Lovelace i uzupełniałam bibliografię, a zupełnie przypadkowo w połowie stycznia 2020 roku przemknęła mi informacja, że książka doczeka się polskiej wersji. Początkowo bardzo się ucieszyłam, bo przecież im więcej ludzi dowie się o Adzie, tym lepiej, a nie licząc mojego bloga, nie ma w języku polskim zbyt wielu wyczerpujących temat treści.

Jednak zaniepokoiła mnie jedna rzecz: listy i Noty (które w wersji polskiej zostały przetłumaczone jako Uwagi). Czy osoba, która podjęła się tłumaczenia, była w stanie wejść w ten dziewiętnastowieczny, momentami pokręcony język Ady, zdania czasem zbyt męczące, a do tego jeden tasiemiec (zdanie na ponad sto słów)? Historia Ady, jej rodziców i Babbage’a to jedno (ileż można czytać to samo?), ale tak naprawdę największą wartość mają właśnie treści napisane przez samą Adę.

Wydawnictwo Znak Horyzont uszczęśliwiło mnie egzemplarzem recenzenckim książki jeszcze przed premierą. Co zrobiłam najpierw? Oczywiście poszukałam zdania tasiemca, które było moim testem dla tłumacza – jeśli oceniać, to od razu z grubej rury.

Zdanie w oryginale brzmi tak (fragment Noty Uwagi A):

Those who view mathematical science, not merely as a vast body of abstract and immutable truths, whose intrinsic beauty, symmetry and logical completeness, when regarded in their connexion together as a whole, entitle them to a prominent place in the interest of all profound and logical minds, but as possessing a yet deeper interest for the human race, when it is remembered that this science constitutes the language through which alone we can adequately express the great facts of the natural world, and those unceasing changes of mutual relationship which, visibly or invisibly, consciously or unconsciously to our immediate physical perceptions, are interminably going on in the agencies of the creation we live amidst: those who thus think on mathematical truth as the instrument through which the weak mind of man can most effectually read his Creator’s works, will regard with especial interest all that can tend to facilitate the translation of its principles into explicit practical forms.

A teraz wersje polskie, z książki i z mojego bloga. Nie powiem, które jest które, sami oceńcie, co czyta się lepiej 😉

  1. Ci, co postrzegają matematykę nie tylko jako olbrzymi zbiór abstrakcyjnych i niezmiennych prawd, których wewnętrzne piękno, symetria, logiczna kompletność, gdy są postrzegane jako całość, uprawniają je do zajęcia wybitnego miejsca w zainteresowaniach wszystkich przenikliwych i logicznych umysłów, ale jako naukę posiadającą jeszcze głębsze znaczenie dla ludzkości, gdy pamięta się, że ta nauka stanowi język, za pomocą którego możemy w odpowiedni sposób wyrazić wspaniałe fakty naturalnego świata i te nieustanne zmiany wzajemnych relacji, które widocznie lub niewidocznie, świadomie lub nieświadomie dla naszych bezpośrednich fizycznych zmysłów, trwają nieskończenie w działaniach tworu, w którym żyjemy: ci zatem, którzy w ten sposób myślą o prawdzie matematycznej, jako o narzędziu, za pomocą którego słaby umysł człowieka może najskuteczniej odczytać dzieła Stwórcy, ze szczególnym zainteresowaniem potraktują wszystko, co może ułatwić przełożenie jej zasad na jasne praktyczne formy.

 

  1. Ci postrzegający naukę matematyczną nie tylko jako obszerne ciało abstrakcyjnych i niezmiennych prawd, których wewnętrzne piękno, symetria i logiczna zupełność, gdy widzieć je razem jako całość, uzasadniają ich prominentną pozycję pośród zainteresowań wszystkich głębokich i logicznych umysłów, lecz jako rzecz o jeszcze głębszym znaczeniu dla rodzaju ludzkiego, gdy mieć na względzie, że nauka ta stanowi język, który wystarcza nam do adekwatnego wyrażenia wielkich faktów świata naturalnego i tych nieustających zmian we wzajemnych relacjach, jakie – w sposób widzialny bądź niewidzialny, świadomy bądź nieświadomy z punktu widzenia naszej bezpośredniej percepcji fizycznej – nieustannie zachodzą w działaniach organizmu, pośród którego żyjemy: ci zatem, którzy widzą w prawdzie matematycznej instrument, poprzez który słaby umysł człowieczy może z powodzeniem odczytywać dzieła Stworzyciela, ze szczególnym zainteresowaniem przydadzą się wszystkiemu, co może ułatwić przełożenie jego zasad na wyraźne formy praktyczne.

Test białej rękawiczki zdania koszmarku zakończył się powodzeniem. Książkę po polsku przeczytałam, a potem wzięłam oryginalnego e-booka i zaczęłam sprawdzać rozdział po rozdziale, bo coś mi w pamięci mówiło, że przysięgam, ale widziałam tam obrazki. Wygląda na to, że książka ma nowe wydanie, bo w kilku rozdziałach są dodatkowe akapity, w kilku brakuje sporo treści, a po obrazkach nie został ślad.

Ale dość już tego śledztwa, o czym tak właściwie jest „Algorytm Ady”?

Książka jest dość krótka, a ponad połowę zajmuje historia rodziców Ady, jej młodości oraz Charlesa Babbage’a. Nie twierdzę, że to złe, bo Lord Byron miał duży wpływ na Adę, ale w książce nie ma wielu informacji o tym, w jaki sposób łączyła wyobraźnię z matematyką, co było kluczowe dla jej postrzegania świata i samej Maszyny Analitycznej.

Wyobraźnia jest przede wszystkim Darem Odkrywczym. Przenika do niewidzialnych światów wokół nas, światów Nauki. To jest to właśnie, co odczuwamy i odkrywamy jako prawdziwe, ale czego nie możemy zobaczyć. Bo istnieje nie dla naszych zmysłów. Ci, którzy nauczyli się kroczyć u progu nieznanych światów, z pomocą tego, co powszechnie kryje się pod pojęciem nauki, ścisłych, są niesieni na jasnych, białych skrzydłach Wyobraźni jeszcze wyżej, w niezbadane, pomiędzy którym żyjemy. Matematyka to właśnie pokazuje. Jest to język niewidzialnych relacji pomiędzy rzeczami. Ale aby go używać, musimy być w stanie w pełni docenić, poczuć, wykorzystać niewidoczne, nieświadome. Wyobraźnia także pokazuje, co jest ponad zmysłami. W związku z czym jest, albo wręcz powinna być uprawiana przez prawdziwych Naukowców — tych, którzy pragną wejść w otaczające nas światy! (List Ady z 5 stycznia 1841)

Tak naprawdę dopiero w drugiej części mamy informacje o słynnym tłumaczeniu pracy Luigiego Menabrei i wizji maszyny, która „tka wzory algebraiczne, tak jak żakardowe krosna tkają kwiaty i liście”. Jak na ilość treści o Babbage’u, brak tu opisu działania Maszyny (jak komunikują się poszczególne karty, co dzieje się w Młynie, jak działa Skład itp.).

Książka zatytułowana jest „Algorytm Ady”, ale próżno szukać satysfakcjonujących informacji na temat hipotetycznego algorytmu wyliczającego ciągi liczb Bernoulliego, do których nie stosuje się bezpośredniego wzoru matematycznego, lecz można otrzymać je w sposób metodyczny. Wszystko opisane zostało w Uwadze G, więc autor mógłby się bardziej postarać, żeby napisać więcej o koncepcji podprogramów czy sekwencjach instrukcji, które „programowały” maszynę.

Szkoda, że autor nie wspomniał o zainteresowaniach Ady  próbą ujęcia w języku matematycznym strategii wygrania gry. Dodam, że George Boole opublikował „Matematyczną analizę logiki” siedem lat po liście Ady do Babbage’a, więc jakby nie patrzeć, dzięki Adzie nie tylko mamy komputery, to jeszcze gramy w gry.

Czy kiedykolwiek widziałeś grę, a raczej układankę, zwaną „samotnikiem“? (…) Zadaniem jest pozostawienie tylko jednego pionka na planszy. Ludzie mogą próbować tysiące razy i nie odnieść sukcesu (…). Wygrałam, dzięki próbom i obserwacjom, i teraz mogę to zrobić w dowolnym momencie, ale chcę wiedzieć, czy to zadanie da się umieścić w formule matematycznej i rozwiązać je w ten sposób. Jestem przekonana, że tak, choć nie potrafię tego zrobić. Musi istnieć, tak myślę, określona zasada, związek o własnościach liczbowych i geometrycznych, od którego zależy rozwiązanie i który można ująć w języku symbolicznym. (list Ady do Babbage’a z 16 lutego 1840)

Książka będzie dobrą lekturą dla osób, które o Lady Lovelace wiedzą bardzo mało, które  nie mają siły i ochoty czytać wszystkich jej listów i zgłębiać się w wizje języka „dla przyszłego wykorzystania w analizie, by władać jej prawidłami tak, aby mogły znaleźć szybsze i bardziej praktyczne zastosowanie dla celów ludzkości, niż umożliwiają nam to dotychczasowe środki, jakie mamy w posiadaniu”. „Algorytm Ady” polecam również fanom historii XIX wieku, w szczególności miłośnikom wynalazków. Nie zaspokoi jednak apetytu czytelników na wyczerpujące informacje o Adzie Lovelace – jak dla mnie za dużo tu Babbage’a, który wcale nie miał być głównym bohaterem tej biografii.

Jeśli chcecie poszerzyć wiedzę o Adzie, a nie straszny wam wiktoriański angielski, polecam książkę, w której znajdziecie całe mnóstwo jej korespondencji: „Ada, the Enchantress of Numbers: Poetical Science” autorstwa Betty Toole. Jest to pierwsza pozycja w bibliografii Jamesa Essingera.

„Algorytm Ady” w księgarniach od 29 stycznia 2020

 

Wszystkie tłumaczenia w powyższej recenzji pochodzą z mojego bloga, oprócz zdania tasiemca numer 2. Tłumaczem jest Jerzy Wołk-Łaniewski.

 

Dodaj komentarz