Arszenik w życiu codziennym cz.2 – zielone zabawki, książki, papiery, tapety

W poprzednim odcinku tej opowieści mogliście przeczytać o areszeniku w życiu codziennym, w szczególności w świecach. W tym poście poznacie najmodniejszy odcień wieku.  Czasopismo Punch określiło ten kolor jako „odcień śmierci, barwa grobu”.

Wpis o morderczej zieleni należy rozpocząć od niemiecko-szwedzkiego aptekarza i chemika, Carla Wilhelma Scheele, który w 1778 roku stworzył przepiękny pigment zwany potocznie zielenią Scheele’go lub zielenią mineralną. Był to woroarsenin miedzi (CuHAsO3). Na początku XIX wieku we Scheinfurcie stworzono jeszcze lepszy odcień zieleni zwany zielenią schwajnfurcką (metaarsenian(III) octan miedzi(II)  3Cu(AsO2)3·Cu(CH3COO)2).

Wybuchła moda na wesołe i żywe kolory! Powstało podobno pięćdziesiąt odcieni, a najsłynniejsze to zieleń paryska (w Paryżu zwana angielska), wiedeńska, monachijska, lipska, bazylejska, wurzburdzka, kasselska, szwedzka, cesarska, papuzia, szmaragdowa (synonim zieleni Scheele’go). W 1860 roku wszystkich tych odmian zieleni w Wielkiej Brytanii produkowano w ilości 700 ton rocznie. Jeden z producentów tapet powiedział toksykologowi Alfredowi Taylorowi, że zapotrzebowanie na modny odcień jest tak ogromne, że jego firma zużywa 2 tony zieleni Scheele’go tygodniowo.

Zabawki, papier, gadżety

Zielone farby stosowano w zabawkach, papierach, opakowaniach itp. Często pigment był nakładany zbyt luźno i łatwo było go zlizać. Wiele zatruć wynikało również ze skażenia słodyczy przez kontakt z papierem. Np. papier używany do pakowania czekoladek przez prestiżową londyńską firmę był wysoce zanieczyszczony arszenikiem. Lekko zgnieciony powodował, że arszenik osypywał się na czekoladki.

Zielone były etykiety na konserwach, karty z cenami, ulotki reklamowe, plakaty, bilety na koncerty, koperty itd. Właściciele sklepów pakowali towary w papier z arszenikiem. Okazało się, że opakowanie zwykłego pudełka z krakersami zawierało niemal 50 granów arszeniku, podczas gdy na jednym małym pudełku od kapelusznika było 100 granów.

Henry Carr w „Our domestic poisons” opisał sprawę chłopca, który użył okładki zielonej książki jako palety akwareli niemal zmarł po tym, jak lizał pędzel, którym następnie nabierał pigmentu z okładki. Jak na ironię książka została opublikowana przez ruch na rzecz zapobiegania okrucieństwu wobec dzieci. Inne dziecko zmarło po kontakcie z zabawkami trzymanymi na półce wyścielonej zielonym papierem. Na końcu opisał sprawę mężczyzny, który doznał owrzodzeń odbytu po zastosowaniu niewłaściwego papieru jako papieru toaletowego.

Lekarz George Rees był zaskoczony analizując próbki zielonego muślinu przeznaczonego na suknię balową. Do uszycia sukni na krynolinie potrzeba było około 17 metrów kwadratowych materiału, który w sumie zawierał 126 granów arszeniku. Bogate kobiety na najlepszych przyjęciach przekraczały dawkę tysiąca granów arszeniku na swoim ciele. Zagrożenie zatruciem przez ubranie było tak duże, że chemik Henry Lotheby opracował prosty test dla konsumentów. Wystarczyła kropla amoniaku na tkaninie, gdy materiał robił się niebieski, znaczyło to że obecna jest miedź, a ta znajdowała się w tekstyliach zawsze w połączeniu z aresenem.

W 1854 roku Alfred Taylor odkrył przy przygotowywaniu śniadania że na skórce od chleba pojawiły się zielone plamy. Zeskrobał je i zbadał odkrywając że zawierają farbę. Piekarz poinformował go, że ostatnio pomalował zieloną farbą półki, na których schładzał pieczywo.

Tapety

W 1858 roku oszacowano, że na ścianach domów w Wielkiej Brytanii znajdowało się aż 100 milionów mil kwadratowych tapet barwionych z pomocą arszeniku.

Pierwszymi ofiarami trujących tapet były dzieci, trzylatek niemal umarł po tym, jak żuł kawałek zielonej tapety, dwójka rodzeństwa poważnie podtruła się w czasie szkolnego projektu, w którym używali zielonej farby, którą otrzymali poprzez pocieranie zielonej tapety polizanymi palcami. Jednak najgorsze miało dopiero przyjść. Domownik przesiadujący w pokoju wytapetowanym na zielono szybko tracił na wadze, rozwijał się ból gardła i kaszel, ale najczęściej u takiej osoby diagnozowano gruźlicę. Standardowym leczeniem był odpoczynek w łóżku, unikanie zimnego powietrze i szczelnie zamknięta sypialnia. Pacjent zatem „oddycha nieustannie powietrzem obciążonym tchnieniem śmierci”.

W połowie XIX wieku pojawiły się pierwsze sugestie oparów z tapet jako przyczyn zatrucia arszenikiem. Jednakże pomysł ten został odrzucony z uwagi na to, że arszenik nie jest w stanie ulatniać się w pokojowej temperaturze. Proponowano koncepcję grzyba, który w takiejż temperaturze powodował uwalnianie arszeniku. Gaz ten nazwano gazem Gosio (od nazwiska Bartolomeo Gosio, który w 1893 roku opublikował swoje badania na ten temat), a zatrucie poprzez tapetę nazwano chorobą Gosio (w 1930 roku tajemniczy gaz zidentyfikowano jako trimethyl arsine). Nie obliczono jednak ile arszeniku może znajdować się w powietrzu, a ile z tego wdychają mieszkańcy. Choroba znikała w momencie, gdy osoba przeprowadzała się z takiego pokoju, lub tapeta została zdjęta.

W 1857 roku William Hinds, lekarz z Birmingham opublikował artykuł opisujące jego osobiste doświadczenia z tapetami. Kilka lat wcześniej ozdobił gabinet „jasną i elegancką” tapetą. Jednak już dwie godziny później, w czasie wieczornej lektury pojawiły się u niego wymioty, którym towarzyszyły bóle brzucha i uczucie pustki w głowie. Lekarz spędził noc w innym pokoju, ale rankiem powrócił do gabinetu i znów poczuł się tak samo. Zerwał kawałek tapety i podczas analizy odkrył arszenik.

Rok później londyński lekarz Alexander Halley, posłał list do The Times, w którym opisał jak w ciągu trzech tygodni po wytapetowaniu gabinetu jesienią 1856 „całkowicie zwaliło go z nóg”. Kiedy przeniósł się z pracą do innego pokoju, jego stan poprawił się, ale kiedy powrócił do gabinetu, znów poczuł się gorzej. Rok później w The Times pojawił się list od „Cierpiącego” z identyczną historią, który poinformował swojego dekoratora o tym, że sprzedaje truciznę. Mężczyzna zaprzeczył i zasugerował, że zje funt tapety, aby udowodnić, że nie jest trująca.

Pewna mieszkanka Londynu zachorowała zaraz po przeprowadzce do nowego domu a jej kot perski stracił całe futro i doznał „dziwacznej reakcji skórnej”. Znajomy zasugerował jej, że może być winna zielona tapeta w sypialni. Kobieta zamieniła się pokojami z pokojówką, ona sama wyzdrowiała, zaczęła natomiast cierpieć służąca. Rolnik z Cambridge zdjął trującą tapetę, którą wyrzucił na podwórko. Zanim ją całkowicie usunął, zjadły ją zwierzęta gospodarskie i wszystkie zdechły.

Niesamowite właściwości morderczych tapet przeniknęły z czasopism medycznych do fikcji literackiej. W 1862 popularny „Chambers’s Journal of Popular Literature, Science, and Arts” opublikował krótkie opowiadanie o Sir Fredericku Stauntonie, którego wyj posłał go, aby zamieszkał z uprzejmym wikariuszem. Ten został pouczony, aby dać Frederickowi najlepszą sypialnię na plebanii, pokój z tapetą o głębokim szmaragdowym odcieniu z zasłonami i dywanem o pasującym kolorze. Krótko przed przybyciem siostrzeńca, wikariusz Harper dowiaduje się że miejscowi wierzą, że dom został przeklęty przez mnicha z czasów Henryka VIII: kilka zgonów, w większości młodych dziewcząt, miało miejsce w zielonej komnacie. Niczego nie podejrzewający pastor umieścił Fredericka w pokoju, a ten choruje i pomimo starań miejscowego lekarza stan pogarsza się. W tym momencie zostaje przywołany znany lekarz, który po wejściu do zielonego pokoju rozpoznaje, czym jest „zatruty pokój” zatopiony w „ilości arszeniku wystarczające do otrucia pułku wojska”. Fredrick zostaje przeniesiony do bezpiecznej izby i szybko odzyskuje zdrowie, wuj traci bogactwo a pastor zostaje nagrodzony przez Fredericka przeniesieniem do bardziej dochodowej parafii.

W 1879 roku królowa Wiktoria upomniała dżentelmena za spóźnienie na audiencję. Ten błagał o wybaczenie tłumacząc, że był chory całą noc z powodu swojej zielonej tapety. „Jej Wysokość bardzo się wystraszyła” najwyraźniej nieświadoma faktu, że takie rzeczy dzieją się w imperium. Wyraziła „wyrazy głębokiego zaniepokojenia” i kazała usunąć kawałek tapet z pokoju i sprawdzić, czy znajduje się tam arszenik. Wydano natychmiastowe polecenie aby każdy fragment tapety w całym pałacu Buckingham został usunięty zapewniając w ten sposób bezpieczeństwo mieszkańcom, jednocześnie dając poddanym lekcję „stłumienia dekoracji, które mają zapewnić śmierć w torturach”.

Po koniec lat osiemdziesiątych, angielski ekspert od arszeniku ubolewał nad tym, że ludzie nadal stawiali na równi „arszenikową zieleń” z trucizną. Ale tak naprawdę tapeta nie musiała być zafarbowana na zielono, aby stała się śmiercionośna Związki arsenu zawarte były w błękitach, czerwieni, różu, żółci, brązach a nawet w bieli.

Kilku producentów tapet zaczęło używać innych pigmentów niż te z arszenikiem po tym, kiedy nagłośniono pierwsze sprawy zatruć. London’s Woolams and Co. zaprzestali produkcji tapet z arszenikiem w 1859 roku.

Większość producentów jednak informowało, że poliże swoje produkty albo je zje, aby pokazać, że są bezpieczne dla zdrowia.  Znany producent Wiliama Morris, lidera ruchu artystycznego i rzemieślniczego oraz projektant ornamentów domowych od mebli po witraże, twierdził, że jego tapety nie były szkodliwe, a strach przed arszenikiem nazwał największym głupstwem. Badanie komisji parlamentarnej z 1876 roku wykazało, że wytwórcy stosowali coraz więcej bezpiecznych produktów. Rzecznik firmy Carlisle and Clegg zeznał przed misją, że konsumenci „bardzo często zmuszają nas do używania zieleni bez arszeniku” w wyniku czego produkcja takich papierów „uległa znacznemu zmniejszeniu”. Papier bez arszeniku stał się dobrym biznesem, produktu były oznaczane nazwą Patent Hygienic Wallpapers i reklamowane jako produkty WOLNE OD ARSZENIKU.

W 1900 roku raport wydany przesz Home Office ogłosił że brytyjskie tapety są praktycznie wolne od arszeniku, zawierają co najwyżej śladowe nieszkodliwe ilości.

W kolejnym odcinku serii o arszeniku przeczytacie o zielonych słodyczach!

 

Bibliografia:
Bee Wilson “Swindled: The Dark History of Food Fraud, from Poisoned Candy to Counterfeit Coffee”
James C. Whorton „The Arsenic Century: How Victorian Britain was Poisoned at Home, Work, and Play”

 

(Visited 28 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz